//////

Rozwój kłopotliwego dziecka

Każde z was ma po części rację: dziewczynka wymaga zarówno akceptacji, jak i twardej ręki. Spróbujcie więc znaleźć jakiś kompromis łączący oba te elementy. Być może twój mąż chętniej będzie nagradzać córkę, gdy poczuje, że popierasz ustalanie zakazów. Ty zaś, twardo obstając przy ustanowionych postanowieniach dotyczących dyscypliny, poczujesz się lepiej, wiedząc, że mąż traktuje córkę z tak potrzebną jej miłością i zrozumieniem. Dogadajcie się między sobą, po czym dajcie dziewczynce do zrozumienia, czego od niej oczekujecie. Zważ jednak, że skoro twój mąż uważa zachowanie dziecka za wielce irytujące, inni ludzie mogą mieć o niej takie samo zdanie, co powinno być wystarczającym powodem do rozpoczęcia pracy nad poprawieniem jej zachowania. Pozwalając jej robić rzeczy, przez które w przyszłości nie będzie miała przyjaciół, wyświadczasz jej tylko niedźwiedzią przysługę.

Ruchliwość

Jest taką cechą charakteru, która trwa przez całe życie, nie pojawiając się ni z tego, ni z owego, w wieku niemowlęcym. Moja pięcioletnia córka ma okropny zwyczaj wtrącania się do rozmowy Gdy rozmawiam przez telefon czy z innymi dorosłymi, nie opuszcza mnie na krok, powtarzając: „Mamo!”przez cały czas, choć wcale nie ma nic do powiedzenia. Albo robi mnóstwo hałasu tuż obok telefonu, tylko po to, by rozproszyć moją uwagę. Jeśli próbuję zignorować jej zachowanie, ona nie zmienia go, a ja ostatecznie nie mogę skupić się na rozmowie. Zabawa z upartym dzieckiem polegająca na sprawdzeniu, kto kogo przetrzyma, z góry skazana jest na niepowodzenie. Ignorowanie wtrącania się niczego nie zmieni, a jeżeli zaczniesz ją strofować bez wyciągania konsekwencji, zrobisz dokładnie to, o co jej od początku chodziło: poświęcisz jej uwagę.

Kary

Zawsze możesz powiedzieć: „Nie chcę tego słyszeć i nie sądzę, byśmy teraz mogli rozsądnie na ten temat porozmawiać. Wrócimy do tematu później”.
Przypuszczam, że prawdziwym motywem kierującym twym synem nie jest chęć bycia niedobrym, lecz skłonienie cię do mocnej reakcji. Kiedyś musiał zauważyć, że nie znosisz, gdy ktoś mówi o twojej tuszy czy obdarza cię innymi epitetami, i że w ten sposób sprowokuje twoją żywiołową reakcję. Im częściej uda ci się zachować spokój, tym szybciej przekonasz go, jak bardzo się pomylił. Skąd mam wiedzieć, czy nigdy nie wyczerpująca się energia mojego syna jest rzeczywiście niezwykła, czy też zupełnie normalna dla trzyletniego chłopca? jakie są objawy?

Hałaśliwe, wybuchowe maluchy

Mogą nie być w stanie się wyciszyć, gdy sytuacja będzie tego wymagać. Kiedy mój syn jest wściekły, z jego ust zaczynają płynąć przykre wyrazy. Wrzeszczy: „Nienawidzę cię!”, tak jakby naprawdę chciał mi dokuczyć. Innym razem powiedział, że jestem gruba, tylko po to, by pokazać, jaki potrafi być nieprzyjemny. Jak mogę „uwydatnić zachowanie, a nie motywy”, skoro nim powoduje chęć krzywdzenia? Mimo że twój syn zdaje się robić wszystko, by sprawić ci przykrość, więcej zyskasz, jeśli skoncentrujesz się na jego uczynkach, a nie intencjach. Mówiąc rzeczy obliczone na zranienie drugiej osoby, staje się obelżywy, zatem musisz odwołać się do ustanowionych przez siebie zasad na okoliczność wyzwisk. Kiedy on powie: „Jesteś wredna”, podejdź do tabelki zachowania, mówiąc: „Zobaczmy… wyzwiska… kara – szorowanie kubła na śmieci”.

Poproś o pomoc kogoś z zewnątrz

Chłopcu prawdopodobnie jest zbyt trudno odsłonić się przed tobą z tym, co go boli. Ktoś inny z rodziny czy choćby terapeuta odniesie tu większy sukces niż ty. Wycofaj się nieco, przestań go naciskać, by rozmawiał z tobą o emocjach, a zyska na tym porozumienie pomiędzy wami. Kiedy dziecko samo zaczyna mówić, co czuje – w złości czy spokoju – wysłuchaj go z uwagą, lecz powstrzymaj się od wydawania sądów. Nie zadawaj pytań, nie dawaj natychmiastowych rad lub podbudowujących lekcji za każdym razem, kiedy się otwiera przed tobą. Gdy mówi: „Ten nowy to kretyn”, pewnie masz ochotę natychmiast udzielić mu reprymendy: „Nieładnie tak o kimś mówić” czy: „Daj mu szansę”. Nie rób tego jednak, lecz raczej poprzyj słowa syna, mówiąc: „Pewnie czymś cię zdenerwował”.

Naturalne konsekwencje

Skoro córka nie zatrzyma się nad niczym na tyle długo, by mieć z tego zadowolenie, przez jakiś czas na tobie spoczywać będzie zadanie zapewnienia sztucznych „zachęt”. Lekcje gry na pianinie to coś, co może stanowić wielkie wyzwanie dla takiego dziecka jak twoje, gdyż wymagają stosunkowo dużego zaangażowania i determinacji, zanim pojawią się pierwsze osiągnięcia. Zaznaczaj na wykresie wszystkie jej ćwiczenia, ile trwały, ile razy dany fragment był grany. Powiedz jej, że po tygodniu wytrwałej pracy zasłuży sobie na wyjście do kina czy restauracji lub jakąś inną nagrodę. W taki właśnie sposób wszystkie jej wysiłki zostaną uhonorowane, zanim jeszcze sama gra przyniesie satysfakcję, czyli nagrodę samą w sobie. Jak mam rozmawiać z moim dziewięcioletnim synem o jego gniewie? Wiem, że chwile, gdy roznosi go złość, nie są najlepszymi do omawiania, co kryje się za tym zachowaniem. Lecz kiedy oboje jesteśmy w miarę spokojni i namawiam go do rozmowy o tym, co czuje, denerwuje się, po czym zamyka w sobie. Zauważyłam, że jestem tak szczęśliwa, gdy nie jest rozzłoszczony, że robię wówczas wszystko, by nie popsuć nastroju rozmową o trudnych sprawach.

Akceptacja

Najpierw zaakceptuj fakt, że wcale nie trzeba kochać ich jednakowo, co oznacza, że w pewnych sytuacjach będziesz czuła więcej miłości do jednego niż do drugiego. Dla przykładu, doskonale dogadasz się z jednym z dzieci przy zajęciach kuchennych, lecz serce napełni ci się miłością, kiedy zobaczysz to kłopotliwe, gdy występuje przed szkolnym audytorium, biegnie po schodach, skacząc po dwa stopnie naraz czy śpiewa śmieszną piosenkę na konkursie talentów. Miłość do dzieci nie musi oznaczać tego, że każde z nich kocha się w dokładnie ten sam sposób.
Mój ośmioletni syn jest strasznie uparty. Odmawia zrobienia wszystkiego, o co się go prosi, zanim jeszcze zdąży się zastanowić. To coś jak odruch. Wiem, że powinnam ustanowić jakieś zakazy i nakazy, lecz wszystko wzmaga tylko jego oporność. Albo odmawia całkowicie, albo mówi, że już skończył wypełniać postawione mu zadania czy że odrobił lekcje, choć wiem na pewno, iż tak wcale nie jest. W końcu czuję się tak wykończona, że zastanawiam się, czy warto, i wycofuję część swych żądań. Czego jeszcze mogę spróbować?

error: Content is protected !!